Dzisiejszy wpis jest osobisty. Możesz uważać, że to nieodpowiednie miejsce i Cię to nie interesuje. Dlatego jeśli nie masz ochoty czytać to po prostu tego nie rób.

Podjęłam trudną decyzję by napisać na blogu, którego pragnę poświęcić mojej pasji i pracy o tym co od 3 lat mocno mnie pochłania, zabiera mi energię, hamuje mnie przed pracą, rozwojem i pisaniem tutaj.

W życiu mamy hierarchię wartości. Dla mnie najważniejszy jest Syn, nasza miłość, więź między mamą a dzieckiem.

Chciałabym, by mój wpis dotarł do wszystkich, którzy zostali zapoznani z nieprawdziwymi informacjami na mój temat, którzy chociaż przez chwilę pomyśleli o tym, że musi być źle mojemu synowi, że ma tak niedobrą mamę. Niestety jest wiele takich osób. Przytoczę tu ostatnią sytuację kiedy idąc z synem mijaliśmy nieznaną mi rodzinę, z daleka witała mojego syna. Na moje „dzień dobry plus uśmiech” nie było reakcji. Zupełnie jakby mnie nie było. Mój syn dostrzega takie zachowania. Z relacji tych, są te, które zrozumiały, że mój obraz malowany kłamstwami, to tylko narzędzie do walki. Wciąż nie rozumiem w imię jakich intencji.

W 2015 roku znalazłam siły, by “zakończyć” związek małżeński. Niestety od dnia, który nastąpił po deklaracji wtedy jeszcze mężowi mojej decyzji, rozpoczęła się trudna przeprawa, której celem jest ochrona miłości. Ze względu na niekończące się ataki na moją osobę podjęłam trudną decyzję, by napisać kim na pewno nie jestem i czego na pewno nigdy nie zrobiłam.

Nigdy nie porzuciłam, nie zostawiłam swojego dziecka!

Nigdy nie chciałam zmieniać płci swojego dziecka!

Nigdy nie patrzyłam na swojego Syna przedmiotowo czy z pożądaniem!

Rozumiem, że taki wpis może budzić różne reakcje, ale piszę o tym ponieważ następuje teraz przełomowy etap, a ja potrzebuję kolejnego kroku by zakończyć ten rozdział. Zdaję sobie sprawę, że jeszcze wiele się zadzieje, ale finalnie to co oboje możemy z synem zyskać, to radość życia, spokój i bezpieczeństwo oraz czas na pasje i zabawę. Wierzę również, że nadchodzi czas, w którym nie będę czuła na plecach pogardliwego wzroku a w domach rówieśników mojego syna, nie będzie się współczuło mojemu dziecku jego matki.

Wincenty kocha mamę i kocha tatę. To obustronne naturalne i bezwarunkowe uczucie, które rodzi się gdy dwoje ludzi daje nowe życie.

Nie znam dzielniejszego i mądrzejszego faceta niż mój syn. Świetnie sobie radzi od 3 lat z sytuacją, w której się znajduje. Wincenty nauczył się “jak żyć”. Manewruje, by płynąć tak, by nie zmącić żadnej wody. Często widać, jak męczy go takie wiosłowanie. Często jest zamyślony. Na szczęście odżywa, odzyskuje radość.

Ja staję się coraz silniejsza. Przejawia się to również w pracy. Aktualnie swoje usługi wzbogacam o nowe dwa zabiegi takie jak karboksyterapia oraz mezoterapia mikroigłowa z użyciem urządzenia dermapen 3. Prawdopodobnie będę też szkolić dziewczynę, która będzie mogła mi posłużyć jako moja „prawa ręka”, a dzięki temu tutaj na blogu znajdę czas by realizować swój plan.

Wincentemu podoba się moja pasja i mocno mi kibicuje. Również interesuje się chemią. Polubił ją już w okresie przedszkolnym kiedy to jeszcze pracowałam prowadząc warsztaty chemiczne w szkołach dla dzieci, a ja przygotowując się do nich w domu, miałam zawsze ciekawskiego kompana.

Kiedy jestem z Synem słyszę od niego dziesiątki razy w ciągu dnia “Kocham Cię mamiś”. Tak oboje zapewniamy się o miłości. To jak “głód tej bezwarunkowej miłości”.

 

Mazury, Jezioro Śniardwy, lipiec 2016.

To zdjęcie jest z wakacji sprzed dwóch lat na Mazurach. Mam nadzieję, że teraźniejsze wakacje pozwolą mojemu synowi dopłynąć do bezpiecznej i spokojnej przystani. Życzę tego wszystkim dzieciom, bo każde dziecko ma prawo do szczęśliwego dzieciństwa.

Nie życzę natomiast żadnemu dziecku, żadnej mamie i żadnemu tacie przeżywania rzeczy, które musimy przeżywać razem z moim synem.
Życzę, by każdy trójkąt relacji mama – dziecko – tata trwał nierozerwalnie i nie miały na niego wpływu rozłomki zawodowe, choroby czy rozwody.
Dziecko na zawsze zostaje dzieckiem swoich rodziców. Rodzice zawsze zostają rodzicami swojego dziecka.

 

W tym miejscu chciałabym podziękować tym osobom i instytucjom, które wspierają nas w tej ciężkiej przeprawie:

Pani Ewelina Rzeplińska – Dyrektor Zespołu Spraw Rodzinnych i Nieletnich w Biurze Rzecznika Praw Dziecka, https://brpd.gov.pl/struktura-organizacyjna

Pani Teresa Sowińska-Sablik – kurator zawodowy do wykonywania orzeczeń w sprawach rodzinnych i nieletnich w Sądzie Rejonowym w Bielsku-Białej, https://www.bielsko-biala.sr.gov.pl/index.php?p=m&idg=mg,2,90,92

Pani Elżbieta Legierska – Zastępca Kuratora Okręgowego Sądu Okręgowego w Bielsku-Białej do wykonania orzeczeń w sprawach rodzinnych i nieletnich, https://www.bielsko-biala.so.gov.pl/kuratorzy-zawodowi,m,m1,83

Pani Aleksandra Stawowczyk i Pan Emil Kosiec z Podbeskidzkiego Ośrodka Interwencji Kryzysowej w Bielsku-Białej, http://poik.bielsko.pl/grupa.php

 

Dziękuję również tym wszystkim, którzy wiedzą, że im dziękuję 🙂

Mam nadzieję, że to jedyny mój wpis w tym temacie, bo ciągle wierzę, że ludzie się zmieniają.

 

 

12345 (Oceniło: 6 czytelników, średnia: 5,00 na 5)