W ostatnich miesiącach konturowanie podbija serca Polek. Dzięki palecie kosmetyków można wyszczuplić twarz, wysmuklić nos, uszlachetnić rysy. Potrzeba do tego jednak nie lada umiejętności, dobrych produktów oraz pędzli. Dla mnie o wiele łatwiejszą i dającą naturalne efekty metodą jest non-touring.

Dlaczego nie lubię tradycyjnego konturowania?

Każdy makijaż ma na celu ukrycie niedoskonałości i wyeksponowanie pięknych detali. Powinien być on jednak wsparciem, a nie kompletnie nową warstwą „skóry” która całkowicie zmienia wygląd. Perfekcyjnie wykonane konturowanie może nadać naszej twarzy optycznie kompletnie inny kształt. Jednak nieudany makeup bazujący na podkładzie, bronzerach, różach, korektorach, rozświetlaczach, fluidach itd. często pozostawia komiczny efekt (na którym i tak każda z początkujących w tym temacie dziewczyn na pewno spędziła kilkanaście minut przed lustrem).

Oprócz nienaturalnego wyglądu oraz mnogości potrzebnych kosmetyków potrzebnych do konturowania, od techniki tej odstręcza mnie także ilość czasu, który trzeba spędzić przed lustrem, aby makijaż się znacząco nie odznaczał, a także fakt, iż taka „maska” nakładana na co dzień jest bardzo niezdrowa dla naszej skóry! Przez cały dzień zablokowane są pory, skóra nie może oddychać co sprawia, iż pojawiają się na niej wypryski, pryszcze oraz zaburza się wydzielanie sebum i gospodarka wodna skóry twarzy! Skóra miejscami może stać się wysuszona, a o zdrowym kolorycie i blasku możemy zapomnieć.

Czym jest non-touring?

Non-touring to technika makijażu, która wymaga od nas posiadania jedynie trzech kosmetyków, które pozostawią naszą skórę gładką, rozjaśnioną i naturalnie piękną. To metoda dzięki której możemy wymodelować kontury twarzy bazując na jej naturalnym blasku. Co musi znaleźć się w naszej kosmetyczce?

  • Baza odpowiednia dla naszej skóry – na rynku dostępnych jest ich od groma. Nie polecam jednak ciężkich, matujących baz. W makijażu non-touring istotne jest, aby nie obciążać skóry i dać jej oddychać, dlatego bazy z silikonami niech trzymają się z dala od zakupowego koszyka.
  • Krem BB bądź CC – posiadaczki skóry z większymi problemami, które chciałyby ukryć, mogą wspierać się korektorem czy delikatnym podkładem w musie. Krem ma wyrównać koloryt, delikatnie ukryć niedoskonałości
  • Rozjaśniacz – w sztyfcie, kompakcie albo jako puder – to już pozostawiam osobistym preferencjom. Mała rada: najlepiej nakładać go przy naturalnym świetle, ponieważ to właśnie blask słońca wydobywa z niego całe piękno!

W trzech prostych krokach możemy wydobyć naturalne piękno! Rozjaśniacz używamy na samym końcu w niewielkich ilościach na kilka kluczowych miejsc: wzdłuż nosa, pod łukiem brwiowym, nad kościami policzkowymi. Jest to idealne rozwiązanie na szybki, delikatny i bardzo efektywny makijaż! Na pewno sprawdzi się podczas nadchodzącego lata!

 

12345 (Oceniło: 3 czytelników, średnia: 4,33 na 5)